O konieczności zrobienia kolejnego badania technicznego przypomina m.in. aplikacja mObywatel, ale nie wszyscy z niej korzystają. Zdarza się więc, że kierowcy zapominają o wykonaniu przeglądu albo wręcz celowo go unikają, bo ich samochody są niesprawne. Co może grozić za spóźnienie się z badaniem technicznym? I jakie zmiany w tej kwestii planuje Ministerstwo Infrastruktury?
Badanie techniczne pojazdu powinno się przeprowadzać raz do roku. Wyjątek od tej reguły stanowią nowe samochody – w nowych autach pierwszy przegląd wykonuje się po 3 latach, następny po 2 latach, a dopiero kolejne co roku.
Badanie przeprowadzane jest na uprawnionej Stacji Kontroli Pojazdów. Specjaliści sprawdzają m.in. stan układu kierowniczego, hamulców, zawieszenia, oświetlenia, a w niektórych przypadkach także emisji spalin i hałasu. Mają również obowiązek weryfikacji numeru VIN – skontrolowania, czy jest zgodny z tym zawartym w dowodzie rejestracyjnym.
Wtedy, gdy stwierdzą istotne usterki, mogą zlecić wykonanie napraw i kolejny przegląd w ciągu 14 dni na tej samej stacji, a gdy zauważą uszkodzenia, które stwarzają zagrożenie, mają prawo zatrzymać dowód rejestracyjny i zakazać dalszej jazdy. Wówczas pojazd musi zostać odholowany na lawecie do warsztatu i naprawiony, a następnie ponownie skontrolowany.
A co się stanie, jeśli wykona się przegląd techniczny po terminie?
Przegląd pojazdu po terminie – konsekwencje
Obecnie zgłoszenie się do Stacji Kontroli Pojazdów po terminie obowiązkowego badania nie wiąże się z bezpośrednimi konsekwencjami. Opłata za przegląd bez względu na to, kiedy zostanie zrealizowany, wynosi 149 zł za samochód osobowy, 245 zł za samochód osobowy z instalacją LPG/CNG, 94 zł za motocykl, 76 zł za motorower, 119 zł za przyczepę ciężarową do 3,5t oraz 94 zł za ciągnik rolniczy. Zmiany w stawkach wprowadzono na początku 2026 roku.
Konsekwencje mogą się pojawić dopiero wtedy, gdy pojazd zostanie skontrolowany przez policję. Jeśli w trakcie rutynowego zatrzymania okaże się, że właściciel nie dopilnował terminu badania technicznego, może się to skończyć mandatem – od 1500 do nawet 5000 zł, wirtualnym zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego, a nawet przymusowym umieszczeniem auta na strzeżonym parkingu policyjnym. Ten ostatni środek stosuje się wtedy, gdy stan techniczny pojazdu zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego. Wówczas za usunięcie samochodu trzeba zapłacić 440 zł, za każdą dobę przechowywania 33 zł i kilkaset złotych za przewiezienie auta z parkingu na stację kontroli pojazdów na lawecie.
Poza tym poruszanie się pojazdem z nieważnym przeglądem to ryzyko. Gdyby kierowca jadący takim samochodem spowodował kolizję lub wypadek, towarzystwo ubezpieczeniowe ma prawo odmówić wypłaty odszkodowania z OC i AC albo obniżyć jego wysokość. W efekcie właściciel auta musi pokryć koszty napraw z własnej kieszeni.
Badanie techniczne – planowane zmiany
Jak wspomnieliśmy we wstępie, Ministerstwo Infrastruktury planuje zmiany w przepisach. W przyszłości opłata za przegląd ma być uzależniona od tego, kiedy został wykonany. Jeśli kierowca przyjedzie na Stację Kontroli Pojazdów w terminie, zapłaci normalną stawkę. Jeżeli zaś się spóźni, opłata ma znacznie rosnąć – w przypadku spóźnienia do 7 dni o 100%, spóźnienia do 21 dni o 200%, zaś spóźnienia powyżej 91 dni o 300%.
Na ten moment nie wiadomo jednak, czy i kiedy zmiany wejdą w życie. Mimo to lepiej pilnować terminów badań technicznych, bo konsekwencje w razie kontroli policyjnej lub spowodowania kolizji mogą być naprawę poważne.